Od głosowania nad Budżetem Obywatelskim w Kraśniku minęło już trochę czasu. Dyskusje na jego temat jednak nie milkną. Chodzi miedzy innymi o jedną z inwestycji na którą głosowali mieszkańcy - budowę dachu na kościele pw. Matki Bożej Bolesnej w Kraśniku - i to czy będzie ona mogła zostać zrealizowana z pieniędzy publicznych. Zapraszamy do lektury wywiadu z Jarosławem Czerwem, prezesem Stowarzyszenia Rozwój i Bezpieczeństwo, pomysłodawcą BO 2014, w którym nasz rozmówca odnosi sie między innymi do tej właśnie kwestii.
Czy ukradł pan pomysł burmistrzowi Włodarczykowi na Budżet Obywatelski 2014?
Jarosław Czerw: Nie ma żadnych faktów świadczących o tym, że pan Włodarczyk chciał w 2014 realizować BO. Nie ma takich faktów, bo nie chciał go realizować w 2014. Nikt tu nikomu nic nie ukradł. Stowarzyszenie Rozwój i Bezpieczeństwo ma własne, dobre pomysły na budowę społeczeństwa obywatelskiego w Kraśniku i strategię działania, których nie musi konsultować z panem Włodarczykiem. Pan Włodarczyk chciał wprowadzać BO, ale w 2015 roku, a nie w 2014 roku. Może dzięki ostatnim wydarzeniom pan Włodarczyk zrozumie, że kraśniczanie to nie ciemny lud, który wszystko kupi. W Kraśniku mieszkają ludzie, którzy mają dobre pomysły i którym zależy na rozwoju miasta. Troszcząc się o przyszłość Kraśnika nie muszą pytać nikogo o pozwolenie.
Burmistrz Włodarczyk popierał inicjatywę związaną z Budżetem Obywatelskim 2014? Zaskarżył uchwałę Rady Miasta do wojewody lubelskiego, a potem zrobił sobie zdjęcie podczas oddawania głosu?
Pan Włodarczyk zachowuje się w tej sprawie tak, jakby był zwolennikiem zasady: ?Sam to wymyśliłem i całkowicie się z tym zgadzam?. Problem w tym, że sam tego nie wymyślił i chyba strasznie go to rozzłościło. Robił więc wiele, aby przeszkodzić w realizacji naszego pomysłu, który wychodził naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców. Jednak kwestionowanie podjętej przez Radę Miasta uchwały zakończyło się jego porażką. Wojewoda przyznał rację Radzie Miasta. I po tym nagle okazało się, że pan Włodarczyk jest jednak zwolennikiem BO 2014. Jego zdjęcie przed urną wyborczą - to był krzyk rozpaczy przegranego. W mojej ocenie to była reakcja przegranego i przestraszonego polityka, który na siłę próbuje zatrzeć złe wrażenie, jakie wywołał na samym początku.
Dlaczego wśród inwestycji, na które mieszkańcy mogli oddać głos, znalazła się budowa dachu na kościele pw. Matki Bożej Bolesnej? Okazuje się, że prawdopodobnie przekazanie samorządowych pieniędzy na tę parafię będzie niezgodne z prawem.
Merytoryczna i prawna weryfikacja wniosków powinna zostać przeprowadzona podczas obrad komisji Rady Miasta ds. budżetu obywatelskiego. Zgodnie z uchwałą Rady Miasta miał w nich uczestniczyć burmistrz z głosem opiniodawczym. Burmistrz miał przekazać radnym swoją opinię, na temat konkretnych wniosków, ponieważ radni nie mają stosownej wiedzy i nie muszą jej mieć. Reprezentują w Radzie Miasta cały przekrój społeczeństwa, nie są specjalistami prawa samorządowego. Dlatego przewodniczący komisji Krzysztof Ślusarz skierował prośbę do burmistrza o przygotowanie opinii czy zgłoszone wnioski spełniają kryterium gospodarności i kryterium formalno-prawne. Przewodniczący Ślusarz nie otrzymał jednak od Włodarczyka żadnej odpowiedzi! Uważam taką postawę pana Włodarczyka za skandaliczną. W mojej ocenie dowodzącą nie tylko lekceważenia radnych, ale i mieszkańców, bo radni reprezentują w samorządzie mieszkańców. Burmistrz Włodarczyk zlekceważył także w ten sposób ponad sto osób, które złożyły wnioski do BO.
Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości w tej sprawie, to może rozstrzygnąć je sam Włodarczyk. Wiemy, że głosował w rejonie nr 2, czyli tam gdzie była zgłoszona właśnie budowa dachu. Zatem czy Włodarczyk oddał głos na budowę dachu na kościele pw. Matki Bożej Bolesnej? Czy w związku z tym miał świadomość podczas wrzucania głosu do urny, że realizacja tej inwestycji może być niemożliwa? Jeśli tak, to dlaczego pan Włodarczyk o tym głośno nie mówił przed głosowaniem i nie przestrzegał mieszkańców? Jeśli natomiast Włodarczyk oddał na tę inwestycję głos nie zdając sobie sprawy z tego, że nie uda się jej zrealizować, to fatalnie świadczy o jego kompetencjach do sprawowania urzędu burmistrza.
Oczywiście może być tak, że pan Włodarczyk nie głosował za dachem na kościele pw. Matki Bożej Bolesnej. Niech więc powie to wprost, otwarcie: byłem przeciw, wybrałem inne inwestycje. I niech wyjaśni dlaczego.
Może urzędnicy magistratu mają rację, twierdząc że Budżet Obywatelski 2014 został wprowadzony w pośpiechu i należało z tym poczekać do roku 2015?
Uchwała przyjęta przez Radę Miasta była dobrze przygotowana, co udowodnił nadzór prawny wojewody. Nasze Stowarzyszenie oraz część radnych mocno zaangażowało się w promocję BO 2014, wykorzystaliśmy w tym celu własne środki i czas. Gdyby pan Włodarczyk, zamiast torpedować tę społeczną inicjatywę, prowadził skuteczną politykę informacyjną i zadbał jako urzędnik o jej sprawną realizację, nie byłoby powodów do narzekań. To był jego obowiązek. Jego obowiązkiem jest realizowanie woli mieszkańców.
Jak pan, jako pomysłodawca wprowadzenia Budżetu Obywatelskiego w 2014 roku, podsumowałby tę inicjatywę? To jest sukces?
Mimo wątpliwości dotyczących budowy dachu na kościele w dzielnicy fabrycznej Kraśnika, to jest wielki sukces. I ta jedna kontrowersyjna sprawa nie powinna przesłaniać nam obrazu całości. Ale to nie jest mój sukces, tylko kraśniczan. Wielka społeczna energia mieszkańców Kraśnika została wyrwana z uśpienia. Kraśniczanie udowodnili, ze chcą zmieniać swoje miasto na lepsze. Włodarczyk powinien z pokorą pochylić głowę przed mądrością kraśniczan.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze