W tej rundzie mecze Wisły Annopol to w przeważającej mierze spektakle dla kibiców o mocnych nerwach. Nie inaczej było i dzisiaj, ale na szczęście tym razem wszystko zakończyło się happyendem. Choć na początku drugiej połowie wiślacy przegrywali już 0:2, to mecz ze Sławinem Lublin zakończył się ich wysoką wygraną.
Pierwsza połowa meczu była dość wyrównana. Obie drużyny starały się grać przede wszystkim uważnie w defensywie, a dopiero w drugiej kolejności szukać okazji do zdobywania bramek. Gdy jednak te się pojawiały to brakowało precyzji lub ostatniego podania otwierającego drogę do bramki. W tej sytuacji gola mogły przynieść między innymi stałe fragmenty gry. Dogodną ku temu okazję gospodarze mieli w 13. minucie, kiedy na 18 metrze przed bramką Sławina faulowany był bardzo aktywny tego dnia Maciej Kowalik. Piłkę z ?wolnego? uderzył Michał Bandosz, ale tym razem dobrze ustawiony był bramkarz gości i futbolówka wylądowała w jego rękach.
6 minut później gospodarze bramkę strzelili, ale niestety samobójczą. W niegroźnej sytuacji Radosław Proc chciał głową podać piłkę do bramkarza Kamila Chadały, ale ten wychodził już do niej i nie zrozumiał intencji kolegi z obrony. Piłka wtoczyła się więc do bramki Wisły, a Sławin wyszedł na prowadzenie. Gospodarze chcieli szybko na tę stratę odpowiedzieć. Szanse na to mieli między innymi Jarosław Pawłowski i Dawid Rybak, ale strzał pierwszego wyłapał bramkarz drużyny przeciwnej, a drugiemu piłka tuż przed uderzeniem podskoczyła i w efekcie poszybowała daleko od bramki. W tej części gry gole już nie padły.
Na drugą połowę gospodarze wyszli mocno zmotywowani, ale to goście bardzo szybko cieszyli się po raz drugi. Gol padł w 46. minucie z rzutu karnego. Na szczęście nie dobiło to podopiecznych trenera Marcina Wróbla, ale było wręcz sygnałem do frontalnego ataku. Już minutę później ładnym strzałem z około 20 metrów kontaktową bramkę zdobył Maciej Kowalik. W 52. minucie piłka znowu zatrzepotała w siatce gospodarzy, ale arbiter gola zdobytego przez Jarosława Pawłowskiego nie uznał, bo strzelec był na spalonym.
Na wyrównanie kibice gospodarzy czekać musieli do 75. minuty, kiedy ładną indywidualną akcję Maćka Kowalika wykończył Michał Bandosz. Na tym wiślacy nie chcieli poprzestać i dalej mocno parli do przodu. Pięć minut później było już 3:2 dla annopolan. Kowalika precyzyjnym podaniem na wolne pole obsłużył Proc, a snajper gospodarzy takiej okazji nie zmarnował. W 84. minucie na listę strzelców wpisał się z kolei Kamil Węska. Piłkę dośrodkowaną z rzutu wolnego przez Bandosza głową na bramkę uderzył Maciej Kowalik, ten strzał bramkarz gości jeszcze wybił, ale przy dobitce obrońcy Wisły nie miał już szans. W doliczonym już czasie gry gości z Lublina dobił Tomasz Żelazowski, który z profesorskim spokojem strzałem głową przelobował golkipera gości i ustalił wynik spotkania na 5:2.
Wisła Annopol - Sławin Lublin 5:2
Zdjęcia z meczu można obejrzeć tutaj.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze