Reklama

Annopolskie TGV nieco zwolniło. Wisła Annopol - Polesie Kock 1:1

Po kilku meczach bardzo dobrej gry kiedyś musiał zdarzyć się ten nieco słabszy. Choć gdyby gospodarze wykorzystali jedynie stuprocentowe sytuacje, to wygraną mieliby w kieszeni. A tak pojedynek z Polesiem Kock zakończył się remisem.

Zaczęło się jednak tak, jak wiosną Wisła przyzwyczaiła swoich kibiców, czyli od jej przewagi. Już w 5. gospodarze, konkretnie Artur Węska, mieli pierwszą ?setkę?. Wicelider tabeli najlepszych strzelców okręgówki po dokładnym podaniu od Radka Proca niestety fatalnie przestrzelił z kilku metrów. Zrehabilitował się za to w 9. minucie. Jarek Pawłowski dośrodkował w pole karne, lotu piłki nie udało się przeciąć jednemu z obrońców Polesia, a sytuacji sam na sam z bramkarzem drużyny z Kocka tym razem Artur nie zmarnował.
Po kwadransie gry Węska miał okazję odwdzięczyć się asystą Pawłowskiemu. Niestety podał nieco ?za plecy? i młodemu annopolskiemu napastnikowi nie udało się jej przechwycić. Bardzo dobrą okazję do podwyższenia wyniku miał też Radosław Proc po podaniu od Rafała Kodyry, ale uderzył zbyt lekko i wprost w bramkarza gości.Przez pół godziny gry Polesie stworzyło sobie w zasadzie tylko dwie groźniejsze sytuacje, w tym jedną po rzucie rożnym. Za to Wisła miała kolejne bramkowe okazje. Tak jak chociażby w 30. minucie gdy Artur Węska sprintem przedostał się pod bramkę Polesia, ale zamiast wykazać się odrobiną egoizmu i strzelać samemu, próbował jeszcze podawać do Pawłowskiego. Tym razem zabrakło dokładności i szansa została zmarnowana.
Pod koniec pierwszej połowy nieco odważniej zagrali goście, ale przed gwizdkiem na przerwę jeszcze efektu to nie przyniosło. Za to chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy Polesiu udało się wyrównać. Pomógł im w tym nieco sędzia, bo bramka padła po wrzutce z rzutu rożnego, którego być nie powinno.
Po strzeleniu bramki zespół z Kocka złapał nieco wiatru w żagle, starał się grać pressingiem i podaniami po przekątnej omijać środkową linię gospodarzy. Zaskoczonym nieco takim rozwojem sytuacji wiślakom przez dłuższą chwilę trudno było wyjść z własnej połowy. W 57. minucie mogło być 2:1 dla Polesia. Przy pierwszym uderzeniu dobrze interweniował golkiper gospodarzy Tomasz Babiracki, a dobitka na pustą bramkę poszybowała na szczęście annopolan ponad poprzeczką ich bramki.
Gospodarze ?obudzili się? dopiero w ostatnim kwadransie meczu, w którym stworzyli sobie kilka dobrych okazji do przechylenia szali zwycięstwa na swoją stronę. Nie wykorzystali ich niestety m.in. Kamil Węska, Artur Węska, Jarosław Pawłowski. Jeszcze w 90. minucie bardzo bliski pokonania bramkarza gości był Mateusz Gogół, który ładnie uderzył futbolówkę z około 20 metrów, ale golkiper Polesia zdołał ją sparować na poprzeczkę.

Wisła Annopol ? Polesie Kock 1:1

Reklama

Zdjęcia z meczu Wisła ? Polesie można obejrzeć tutaj.

Teraz wiślaków czeka najważniejszy chyba wiosenny sprawdzian, który w znacznym stopniu może zweryfikować wartość annopolskiej drużyny. W następną niedzielę podejmować będą lidera okregówki, który awans do IV ligi ma już pewny, czyli Opolanina Opole Lubelskie.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Krasnik24.pl




Reklama