Dziś w naszym gazetowym wehikule czasu prezentujemy tekst ?Pijani nadal szturmują bramę fabryczną?, który pochodzi z Nr 1 (481) ?Życia FŁT? z dnia 1-15 stycznia 1976 roku. Dlaczego pijani atakowali bramy kraśnickiej fabryki, na czym polegał ten szturm i co kiedyś groziło za taki wybryk? Zachęcamy do lektury.
Pijani nadal szturmują bramę fabryczną
Już wiele razy pisaliśmy w ?Życiu? i mówiliśmy w audycjach rozgłośni o usiłowaniu wejścia na teren zakładu pracowników w stanie nietrzeźwym.
Za każdym razem informowaliśmy o karach, jakie ci ludzie otrzymywali. Wydawało się, że podanie do wiadomości o konsekwencjach tego typu wykroczeń, przeciwko regulaminowi pracy, dotrze do świadomości co niektórych. Niestety?W dalszym ciągu otrzymujemy meldunki, z których wynika, że mimo surowych kar trafiają się nadal ryzykanci usiłujący wejść do zakładu po pijanemu. Na przykład w listopadzie ubiegłego roku pod koniec drugiej zmiany pracownik TE 13 Julian G., będąc w stanie nietrzeźwym próbował wejść do fabryki. Podobnie Stanisław P. zamierzał ?na bani? przekroczyć bramę główną i podjąć pracę.
Jednym z nietrzeźwych i zatrzymanych 20 listopada bieżącego roku o godz. 14.50 na portierni był Eugeniusz F. z W10. Wszystkim trzem wymienionym amatorom kieliszka wymierzone zostały kary regulaminowe z wpisaniem do akt osobowych.
Jeśli chodzi o grudzień ubiegłego roku, to obfitował on w wyprowadzenie z zakładu pracowników będących w stanie wskazującym na spożycie alkoholu.
Na przykład 9 grudnia o godzinie 20.30 doprowadzony był do portierni Jan G. z W17, który wspólnie z kolegą Eugeniuszem G. (również z W17) urządził sobie na terenie zakładu libację zakropioną alkoholem. Także 11 grudnia o godzinie 16.00 wyprowadzony został z fabryki Zygmunt J. z W16, a w 10 minut później Stanisław R. z W20. Następnego dnia na polecenie kierownika W18 wyprowadzono z zakładu Adma B. pracownika tego wydziału.
Meldunki takie powtarzają się ostatnio dość często. Zwolenników mocnych trunków nie odstraszają kary regulaminowe, choć takie w konsekwencji prowadzą do utraty dodatku za staż pracy, jak również premii z funduszu zakładowego.
Kto na tym cierpi? Wiadomo, że rodzina. Najwyższy więc czas położyć więc kres takim wyczynom. W interesie zakładu i załogi, jak i rodzin niezdyscyplinowanych pracowników. Wpłynąć na to mogą i powinni ich współtowarzysze pracy. Chodzi przecież o dobre imię nie tylko domu, ale i wydziału. J.M.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze