A w myśl obecnie obowiązujących decyzji wojewódzkiej inspekcji budowlanej woda powinna zostać spuszczona w całości. Tylko w takich warunkach można bowiem zgodnie z ekspertyzą zamówioną przez miasto dokonać naprawy uszkodzonego wału. Decyzja o spuszczeniu wody w zalewie budzi wiele kontrowersji i emocji. Szczególnie wśród wędkarzy. Nie ma co im się dziwić, bo w zbiorniku, który dzierżawi Polski Związek Wędkarski, jest około 20 ton ryb wartych 200 tys. zł. W razie konieczności ich odłowu i przewiezienia w inne miejsce zdecydowana większość może nie przeżyć. Szkody dla stworzonego tu przez 6 lat ekosystemu mogłyby być zresztą sporo większe.
Uszkodzenia konstrukcji Zalewu Kraśnickiego po raz pierwszy zauważono pod koniec 2009 roku. Stwierdzono wówczas, że od strony ulicy Nadstawnej nastąpiło obsunięcie zewnętrznej skarpy wału zbiornika oraz osunięcie płyt ażurowych, stanowiących umocnienie rowu opaskowego. Podobna usterka pojawiła się kilka miesięcy później 100 metrów dalej. Jako przyczynę takiego stanu rzeczy przyjęto źródliska występujące w tej części zalewu. Prac naprawczych jednak nie podjęto.
Sprawa nabrała tempa dopiero, gdy w 2012 roku po doniesieniach prasowych zainteresował się nią Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego. O problemie zrobiło się głośno, bo kilka tygodni wcześniej doszło do przerwania wału zalewu w Zaklikowie. Efektem przeprowadzonej kontroli był nakaz sporządzenia ekspertyzy dotyczącej uszkodzeń, a następnie nakaz usunięcia usterek do końca maja 2013 roku, zgodnie z zaleceniami powstałej ekspertyzy. To właśnie w tym dokumencie, sporządzonym na zlecenie Urzędu Miasta Kraśnik za niemal 70 tys. zł przez warszawska firmę Geoteko, mowa jest o pracach naprawczych przy spuszczonej wodzie w zalewie. Pojawiają się tam też uwagi, że przy projektowaniu zbiornika i jego wykonaniu popełnione zostały błędy.
Projektant oraz wykonawca zalewu (biuro Biopromel oraz konsorcjum firm Wod-Bud - Ekomel) zgodzili się nieodpłatnie przygotować projekt likwidacji usterki i niezbędne prace przeprowadzić. Można to zrobić szybko i niezbyt dużym nakładem kosztów. Ich zdaniem niepotrzebne jest także do ich realizacji całkowite spuszczenie, a jedynie częściowe obniżenie lustra wody. W takiej sytuacji nie byłoby konieczności odłowu ryb.
Czy takie rozwiązanie jest możliwe? Na chwilę obecną, opierając się na wspomnianej ekspertyzie, inspekcja budowlana zgadza się na naprawy tylko przy spuszczonej wodzie. Decyzja na wniosek miasta Kraśnik może jednak ulec zmianie, ale zgodę na takie rozwiązanie musiałby dać wykonawca ekspertyzy, albo potrzebna byłaby ekspertyza dopuszczająca takie rozwiązanie. Rozmowy między projektantem a wykonawcą ekspertyzy są w tej sprawie podobno prowadzone. Dlaczego jednak dopiero teraz, gdy z końcem maja mija termin wyznaczony na dokonanie niezbędnych napraw?
Pytań w tej sprawie jest zresztą sporo więcej. Chociażby to, czy rzeczywiście groziła nam katastrofa budowlana, o której mówią urzędnicy? Czy zlecając wykonanie ekspertyzy, za którą przypomnijmy zapłacono przecież 68 tys. zł, nie można było zasugerować jej wykonawcy lub teraz nakłonić go, by zgodził się na taki sposób naprawy, który nie wymagałby spuszczenia wody w całości? Więcej na temat tej sprawy będzie można przeczytać w najbliższym wydaniu Gazety Powiatowej Głos, która do sprzedaży trafi już w połowie przyszłego tygodnia.
Na razie, opierając się na decyzji Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, administrator zalewu podjął decyzję o rozpoczęciu spuszczania wody ze zbiornika. Ma być ono prowadzone stopniowo i zacząć się w przyszłym tygodniu. Jednocześnie lubelski oddział Polskiego Związku Wędkarskiego został poinformowany, że ma przygotować się do odłowu ryb. Zdaniem wędkarzy odłowienie, posegregowanie wg gatunków ryb i ich przewiezienie, jeśli okaże się konieczne, będzie olbrzymią operacją logistyczną, bardzo trudną technicznie. Niestety większość materiału zarybieniowego tej operacji raczej nie przetrwa i po prostu zdechnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze