Rozmowa z Maciejem Osysko, dyrektorem projektu Waste to Energy w Veolia term SA na temat budowy Zakładu Odzysku Energii w Kraśniku.
-
Trwają przygotowania do budowy Zakładu Odzysku Energii w Kraśniku. Projekt, co oczywiste, budzi coraz większe zainteresowanie mieszkańców. Dlaczego warto wybudować tę instalację?
- Obecnie ciepło dla Kraśnika powstaje w wyniku spalania węgla. Paliwo to staje się coraz droższe, a gdy dodamy do tego rosnące problemy z jego dostawami, nie mamy wątpliwości, że alternatywa jest konieczna. Veolia zapisała w swej strategii, że do 2030 roku wycofa się ze spalania węgla. Myślimy o dywersyfikacji i wprowadzeniu do tzw. miksu energetycznego również odpadów, ich palnej frakcji, tzw. pre-RDF. Chodzi o wykorzystanie nowoczesnej i sprawdzonej technologii, która pozwala na wytworzenie ciepła i energii elektrycznej z tej części odpadów, której zgodnie z prawem nie wolno składować. Takie paliwo, w odróżnieniu od innych nośników energii, nic nie kosztuje, wręcz dostawcy płacą za jego wykorzystanie. Dla mieszkańców, którzy nie będą zależni od zmian na rynku paliw, oznacza to – oprócz poprawy stanu środowiska - stabilizację cen ciepła w Kraśniku. W mieście mamy również optymalną strukturę biznesową, która nie zdarza się w każdej lokalizacji. W projekcie uczestniczy miejscowa firma zajmująca się odbiorem i zagospodarowaniem odpadów oraz producent i dystrybutor ciepła, czyli Veolia. To sprawdzeni i wiarygodni partnerzy. O tak komfortowej sytuacji wiele miast może tylko marzyć.
- Czy rzeczywiście możemy mówić o sprawdzonej technologii? Jakie są kompetencje Veolii w tym zakresie?
- Veolia posiada dziś 63 instalacje termicznego przekształcania odpadów komunalnych, w których wykorzystuje się 10,8 mln ton odpadów wytworzonych przez 75 mln ludzi. Po zakończeniu trwających procesów przejęć w Europie będzie to już około 140 zakładów. W Polsce mamy już dwa zaawansowane projekty budowy Zakładów Odzysku Energii w Łodzi i Zamościu.
- Jakich odpadów nie wolno dziś składować i można je wykorzystać w ZOE?
- Każdy z nas wytwarza rocznie ponad 340 kg odpadów. Odpowiedzialność za środowisko, w jakim funkcjonujemy i będą żyły przyszłe pokolenia, ale także coraz surowsze przepisy prawa zmuszają nas do ograniczania składowania odpadów. Jednym z priorytetów ekonomicznych Unii Europejskiej stała się gospodarka obiegu zamkniętego. Zgodnie z tą koncepcją produkty, materiały i surowce powinny pozostać w gospodarce jak najdłużej, a wytwarzanie odpadów musi być zminimalizowane. Docelowo około 65 proc. z nich powinniśmy użyć ponownie oraz poddać odzyskowi i recyklingowi, a do składowania nie powinno trafić więcej niż 10 proc. Pozostaje 25 proc., które można jedynie przekształcić termicznie. Warto zauważyć, że Niemcy obecnie odzyskują około 67 proc. odpadów, składują zaledwie ok. 1 proc., a resztę przekształcają termicznie. I nie jest to jedyny przykład w Europie. To, co trafi do planowanej instalacji, to tzw. pre-RDF, którego, zgodnie z obowiązującym prawem, nie wolno składować. Dla tej frakcji ze względu na wysoką kaloryczność (ponad 6 MJ/kg) jedyną alternatywą jest termiczne przetwarzanie.
- Jak powstaje pre-RDF?
- Zebrane selektywnie odpady trafiają do instalacji poddających je odzyskowi i przetwarzaniu. Odpady bio są kompostowane. Pozostałe są kierowane do doczyszczenia poprzez dodatkową selekcję surowców, gdzie oddzielane są metale, materiały niepalne oraz chlorowane. Ostatnim etapem jest rozdrobnienie paliwa do wymaganych rozmiarów, co poprawia jego jednorodność. Te elementy, które pozostaną po procesie segregacji i doczyszczania możliwej do odzyskania części odpadów, stanowią właśnie to paliwo, o którym rozmawiamy - pre-RDF.
- Mamy już paliwo i co dalej?
- Przetworzone odpady trafią do ZOE. Dzięki wysokiej temperaturze w komorze spalania - minimum 850 st. C (choć przekracza ona znacznie 1000 st. C) - paliwo zostanie spalone, a uwolniona energia przekształci się w użyteczne ciepło i prąd. Wysoka temperatura procesu oraz wysokosprawna instalacja oczyszczania spalin skutecznie wyeliminują zanieczyszczenia, co spowoduje, że poziom emisji z takiej instalacji będzie wielokrotnie niższy od emisji ze spalania węgla i porównywalny do emisji ze spalania gazu.
- A jaką mamy gwarancję, że emisje będą rzeczywiście mniejsze niż obecnie?
- Wysoka temperatura spalania i ciągła kontrola procesu oraz bardzo efektywne systemy oczyszczania spalin, gwarantują, że poziom emisji z ZOE jest na pewno zgodny, a najczęściej dużo niższy, od i tak bardzo rygorystycznych norm. Dla instalacji wykorzystujących jako paliwo pre-RDF normy są zdecydowanie niższe niż dla węgla czy biomasy i porównywalne do emisji ze spalania gazu.
- A czy mieszkańcy Kraśnika będą mogli to kontrolować?
- Wszyscy zainteresowani będą posiadali możliwość stałej kontroli parametrów emisyjnych instalacji. Będą one publikowane on-line na stronie internetowej zakładu oraz na tablicy informacyjnej usytuowanej w pobliżu ZOE. W trybie ciągłym będzie można kontrolować takie wskaźniki jak: pyły, dwutlenek siarki, tlenki azotu, całkowity węgiel organiczny, fluorowodór, chlorowodór, tlenek węgla, rtęć czy amoniak. Okresowym badaniom będą podlegały metale ciężkie oraz dioksyny i furany.
- Szczególnie dioksyny i furany budzą emocje wśród oponentów inwestycji. Dlaczego ich emisji nie bada się ciągle?
- Warto odczarować mity na ten temat. Okresowe badanie wynika z dwóch przyczyn, ale ściśle ze sobą związanych. Emisje tego typu związków są śladowe i nie istnieje odpowiednia technologia pozwalająca na pomiar ciągły. Niemniej, jak potwierdzono w badaniach, niski poziom emisji tlenku węgla i pyłu oznacza niski poziom emisji substancji badanych okresowo. Dopuszczalne stężenie emisji dioksyn dla takiej instalacji zgodnie z przepisami wynosi 0,1 ng/Nm3, podczas gdy realne wartości są o rząd wielkości mniejsze. Dla porównania w tej samej objętości dymu z papierosa ilość tych substancji jest ponad 20-krotnie wyższa, podczas gdy z grilla emituje się ich ponad 4 mln razy więcej. Oznacza to, że ZOE praktycznie nie będzie emitować dioksyn i furanów. Szczegółowe informacje o maksymalnych poziomach emisji dla planowanej w Kraśniku instalacji zostały podane w opracowanym dla tego przedsięwzięcia Raporcie Oceny Oddziaływania na Środowisko.
- Obawy budzi też fakt dostarczania paliwa do zakładu, który znajduje się blisko centrum miasta.
- ZOE często budowane są w centrach miast, gdyż nie są uciążliwym sąsiadem. Ruch samochodowy nie wzrośnie zauważalnie – codziennie średnio 4 - 5 specjalistycznych ciężarówek dostarczy paliwo. Ponieważ spalimy mniej węgla to mniej samochodów z tym paliwem przyjedzie do zakładu. Odpady dostarczane samochodami do ZOE w Kraśniku będą pozbawione uciążliwych zapachowo części organicznych, które zostaną wcześniej wysortowane i oddzielone. Dodatkowo budynek, do którego trafią odpady, będzie wyposażony w system wytwarzający podciśnienie gwarantujący skuteczną izolację odpadów od otoczenia. Warto odwiedzić jeden z dziewięciu pracujących w kraju zakładów odzysku energii i przekonać się, że wytwarzanie energii jest tam wręcz sterylne, wokół rośnie piękna zieleń, żyją zwierzęta – pszczoły mają ule, ryby pływają w stawach, ptaki zakładają gniazda, nic nie śmierdzi. Polecam wizytę w Krakowie czy Koninie – to zakłady, które działają od kilku lat, przetwarzają znacznie więcej odpadów niż planuje się w Kraśniku i nie budzą już żadnych obaw wśród okolicznych mieszkańców. Gdy do tego dodamy atrakcyjniejsze niż w innych miastach ceny energii i niższe opłaty za zagospodarowanie odpadów, to okaże się, że naprawdę warto.
- Będę drążył dalej… A gdyby jednak doszło do awarii w takim zakładzie?
- Przyjęte rozwiązania technologiczne, procedury odstawienia i zatrzymania instalacji to środki, które skutecznie zapobiegają niepożądanym zdarzeniom, takim jak na przykład niekontrolowane emisje. Ryzyko awarii jest minimalizowane poprzez stosowanie zdublowanych systemów, przestrzegania rygorystycznych zasad i procedur eksploatacji oraz konserwacji instalacji. W przypadku wystąpienia jakiejkolwiek anomalii w funkcjonowaniu, instalacja zostaje automatycznie odstawiona i wyłączona. Wstrzymane jest podawanie paliwa, a jego resztka znajdująca się w piecu, jest dopalana za pomocą palników gazowych lub olejowych, co pozwala na utrzymanie wymaganej temperatury 850 st. C. Nie ma możliwości wyłączenia lub obejścia instalacji oczyszczania spalin, na to nie pozwala ani prawo ani względy techniczne.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Józef Kotlarz
Foto: Zakład odzysku energii w Koninie funkcjonuje od 2015 roku
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze