Reklama

Annopol. Dzierżawca osiedlowej kotłowni wycofał się z umowy, ciepło nadal dostarcza miasto

Na początku sierpnia Urząd Miejski w Annopolu podpisał umowę z firmą z Tarnobrzega na dzierżawę osiedlowej kotłowni dostarczającej ciepło do części bloków na terenie miasta. Zanim jednak zaczął się okres grzewczy, dzierżawca zrezygnował. Na podpisanie zaproponowanych przez niego umów nie zgodziły się wspólnoty mieszkaniowe.

- Z kotłownią problem mamy od dłuższego czasu. Obiekt, urządzenia i sieć przesyłowa są przestarzałe i wymagają remontu lub wymiany. Poza tym nie mieliśmy fachowej siły roboczej i odpowiedniej liczby osób, żeby tę kotłownię obsługiwali. Doszliśmy więc do wniosku, że najlepiej będzie poszukać firmy zewnętrznej, która będzie się tym zajmowała. W wielu miastach tak jest - tłumaczy Wiesław Liwiński, burmistrz Annopola.

Znalezienie chętnego nie było rzeczą łatwą, bo wspomniana kotłownia obsługuje stosunkowo niewielką ilość bloków. Na dodatek dwie wspólnoty mieszkaniowe już zdecydowały o odłączeniu swoich nieruchomości od sieci i budowę własnych kotłowni. Zainteresowanie dzierżawą należącego do gminy źródła ciepła wyraziła w końcu firma z Tarnobrzega, która ma na terenie Polski kilka kotłowni (najbliższą w Gorzycach). Gmina podpisała z nią umowę. Urzędnicy zapowiedzieli też, że chcą do sieci przyłączyć budynki magistratu i ośrodka zdrowia. Problem pojawił się jednak na etapie rozmów dzierżawcy ze wspólnotami mieszkaniowymi.

Reklama

- Chodziło przede wszystkim o opłatę przyłączeniową, którą firma zażyczyła sobie od wspólnot. W wyniku dyskusji dzierżawca zdecydował się z tej opłaty wycofać, ale to nie zmieniło stanowiska mieszkańców. W tej sytuacji firma uznała, że nie ma sensu inwestować dużych środków w modernizację kotłowni jeśli nikt z niej nie będzie chciał korzystać - wyjaśnia burmistrz Liwiński.

Za co ta opłata przyłączeniowa?

Jak mówią mieszkańcy osiedla, początkowo firma, która chciała wydzierżawić kotłownię, przedstawiła bardzo korzystne warunki dla wspólnot.

Reklama

- Koszty zapowiadanych inwestycji miały być rozłożone w amortyzacji, czyli w opłatach bieżących. Tymczasem jak przyszło do podpisywania umów, to nagle pojawiły się wysokie opłaty przyłączeniowe. My w żadnej mierze nie chcieliśmy się na nie zgodzić, bo z jakiej racji. Przecież już jesteśmy do sieci przyłączeni. Kolejna rzecz to koszty inwestycji. Inaczej niż nam wcześniej obiecywano dzierżawca zażyczył sobie, byśmy na przykład za wykonanie węzłów cieplnych płacili nie w ratach jako amortyzację, ale w ciągu 2 tygodni od wystawienia faktury - mówi Jerzy Lipniacki, przewodniczący Rady Osiedla Annopol I.

Jak dodaje przewodniczący, później co prawda przedstawiony w projektach umów zapis o opłatach przyłączeniowych zniknął, ale koszty te zostały ukryte w innym miejscu.

Reklama

- Wcześniej mowa była o tym, że wspólnota w każdej chwili może się odłączyć od sieci. W takiej sytuacji musiałaby ponieść jedynie koszty prac, jakie dzierżawca zrealizował na danej nieruchomości. W zmienionych umowach znalazła się natomiast dodatkowa opłata w związku z odłączeniem się od sieci - wyjaśnia Lipniacki.

Co dalej w tej sytuacji?

- My też nie chcemy wkładać pieniędzy w coś, co ma funkcjonować jeszcze tylko rok czy dwa. W tym sezonie, tak jak do tej pory, to miasto będzie obsługiwać kotłownię. Co jednak, jeśli kolejne wspólnoty będą chciały się odłączyć od sieci? To oznaczałoby wzrost kosztów ogrzewania. Jeżeli chodzi o budynek urzędu miasta i przychodnię, zdecydowaliśmy się na podłączenie do gazu - informuje burmistrz Liwiński.

Reklama

- Myślę, że problem w dużej mierze wynikł z tego, że gdzieś po drodze zawiodła komunikacja. Zagrały też emocje. Dostawca ciepła też do końca nie dotrzymał pewnych zobowiązań, choć później od kontrowersyjnych zapisów w umowach odstąpił. Ponadto funkcjonuje niestety takie przeświadczenie, że jeśli kotłownię obsługiwałaby jakaś firma prywatna, to działałoby to gorzej, byłoby drożej - komentuje cała sprawę Zbigniew Pniewski, przewodniczący annopolskiej Rady Miejskiej. - Tymczasem umowa zawarta przez gminę z dzierżawcą gwarantowała cenę na dotychczasowym, a nawet niższym poziomie. Dostawca zapewniał bowiem, że ciepło będzie podawane do sieci w wyższych parametrach. W przypadku kotłowni indywidualnych dla poszczególnych bloków trzeba wziąć kredyt w wysokości 100-120 tys. zł na taka inwestycję, który przez wiele lat trzeba będzie spłacać. Taniej będzie, ale może dopiero za 8-10 lat. I to pod warunkiem, że wszystko będzie dobrze funkcjonowało, nie będzie się psuło - dodaje Pniewski.

 

Reklama

Na zdjęciu montaż kotłowni gazowej przy jednym z annopolskich bloków. foto Paweł Bieleń

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Krasnik24.pl




Reklama