Nasz tytuł zabrzmiał trochę jak te z filmów z Indianą Jonesem, ale - choć nie mają takich przygód, jak bohater grany przez Harrisona Forda - nasi "poszukiwacze skarbów" są jak najbardziej prawdziwi, a ich hobby jak najbardziej poważne. Mowa o kilku zapaleńcach z Annopola, którzy, współpracując z archeologami, swój wolny czas spędzają z wykrywaczami metalu w rękach w miejscach bitew, dawnych skupisk ludzkich, grodzisk, karczm, młynów, dróg i szukają zabytków oraz przedmiotów z dawnych czasów. Mają już na swoim koncie m.in. jedno bardzo ciekawe znalezisko - rzymską ostrogę z brązu pochodząca z początku naszej ery.
- Najpierw z grupą kilku osób, które miały zajawkę historyczną próbowaliśmy stworzyć coś w rodzaju koła historycznego, ale nie było ono do końca sformalizowane. Gromadziliśmy informacje na temat przeszłości Annopola i gminy, zrobiliśmy jedną wystawę zdjęć z przeszłości miasta, która była prezentowana na Dniach Annopola kilka lat temu. Grupa jednak po pewnym czasie się rozpadła - wspomina Wojciech Rudziejewski-Rudziewicz.
Pasja jednak nie przeminęła i ci, którzy dalej chcieli coś robić w tym kierunku, oparcie znaleźli w końcu w Stowarzyszeniu Mieszkańców Gminy Annopol "SZANSA" . Stworzyli je z innymi osobami chcącymi zaangażować się w różnego rodzaju przedsięwzięcia na rzecz lokalnej społeczności. Grupę historyczną w stowarzyszeniu, oprócz pana Wojciecha, tworzą m.in. Adam Gaweł, Cezary Dul i Zenon Gawlak. Co ważne, annopolscy poszukiwacze to przede wszystkim hobbyści (historykiem z wykształcenia wśród nich jest tylko nasz rozmówca), którzy badania prowadzą społecznie, poświęcają swój wolny czas po pracy, często w weekendy.

Od samego początku zależało im na tym, by prowadzone poszukiwania nie odbywały się "na dziko", ale w zgodzie z prawem i we współpracy ze specjalistami z zakresu badania dziejów. Nie chcieli też znalezisk zatrzymywać tylko dla siebie. Z tego względu nawiązali kontakt zarówno z konserwatorem zabytków, jak i archeologami, z którymi na bieżąco współpracują.
- Nie zawsze się to udaje. My mieliśmy trochę szczęścia, że trafiliśmy na ludzi, którzy z takimi jak my chcą współpracować - podkreśla pan Wojciech.
Właśnie z inspiracji jednego z archeologów - dr Marka Florka z Instytutu Archeologii UMCS - prowadzili już między innymi prace na terenie Janiszowa (gm. Annopol). Chodziło o to, by zweryfikować hipotezę, że dawny zamek zawichojski mógł stać po obecnej prawej stronie Wisły, na części zabudowanego teraz terenu miejscowości Janiszów, która potocznie nazywana jest zamek.
- Obrazy geologiczne wykonane techniką Lidar wskazywały, że coś pod ziemią może się znajdować. Jedyne co znaleźliśmy to tylko monety z XVIII i XIX wieku, kule muszkietowe. Nasze poszukiwania nie przyniosły odkrycia jakichś pozostałości lub wskazówek, że rzeczywiście mógł tam istnieć zamek. Jest jednak jeszcze kilka innych wytypowanych miejsc, gdzie mógł się on znajdować, więc na tym badanie tej sprawy jeszcze się nie zakończyło - wyjaśnia Rudziejewski-Rudziewicz.
Wcześniej pracowali już w Dobrocicach (gmina Wilczyce w woj. świętokrzyskim), gdzie u rodziny jednego z sympatyków stowarzyszenia, Michała Kachno, na polu odnaleziono nietypowe głazy. Po analizie zdjęciowej tematem tym zainteresował się dr Marcin Szeliga z UMCS.

- W wytypowanym miejscu ujawniony został grób neolityczny, szkielet ludzki i elementy ceramicznych naczyń. Wtedy my zostaliśmy zaproszeni na teren badań, by sprawdzić, czy może się tam znajdować coś jeszcze. Chodziło o sam odnaleziony grób, jak i to, że na tym terenie toczyły się także walki podczas drugiej wojny światowej. Zbyt wiele, oprócz kilku przedwojennych monet, jednak nie znaleźliśmy - mówi historyk z Annopola.
O wiele ciekawszy rezultat przyniosły badania prowadzone przez annopolskich poszukiwaczy w północnej części województwa świętokrzyskiego. Chodzi o wspomnianą w tytule rzymską ostrogę.
- Naszym zadaniem było sprawdzenie odkrytego kompleksu fortyfikacyjnego z czasów I wojny światowej i szukanie wskazówek, kto je wykonał. Znaleźliśmy tam łuski z czasów I i II wojny światowej, kule od szrapneli i coś jeszcze, co okazało się bardzo ciekawym, o wiele starszym i unikatowym jak na ten teren znaleziskiem. Niepozorny, bardzo dobrze zachowany przedmiot, który wydobyliśmy z ziemi, okazał się rzymską ostrogą z I-III wieku naszej ery - informuje Wojciech Rudziejewski-Rudziewicz.

W planach są dalsze poszukiwania we współpracy z archeologami, ale annopolscy miłośnicy historii nie ograniczają się jedynie do pracy w terenie z wykrywaczami metalu.
Ważną część ich działalności stanowi kwerenda różnego rodzaju publikacji dotyczących historii, map. Wiele cennych informacji przynosi zbieranie relacji ludzi i świadectw o przeszłości Annopola i okolic. To podstawa do tego, by wiedzieć, czego i gdzie szukać.
- Część poszukiwań zlecają nam archeolodzy, ale bardzo często to właśnie od ludzi słyszymy, że gdzieś coś się działo, znajdowało, ktoś coś w jakimś miejscu zakopał i na podstawie takich informacji dalej drążymy temat. Najpierw staramy się te informacje potwierdzić w innych źródłach, a później ewentualnie zaczynają się właściwe poszukiwania - mówi mieszkaniec Annopola. - Obecnie sprawdzamy między innymi informacje o grobie żołnierzy z powstania listopadowego na terenie naszego miasta. Podobno w jego miejscu stał kiedyś krzyż. Chcielibyśmy odnaleźć i upamiętnić to miejsce. Jesteśmy także na etapie badania informacji o pewnym przedmiocie, który mógł zostać ukryty w czasie II wojny światowej, ale na razie jest jeszcze za wcześnie, żeby zdradzać szczegóły. Tematów do pracy na pewno długo nam jeszcze nie zabraknie - dodaje.

Bohaterowie naszego artykułu nie tylko biorą udział w poszukiwaniach i sami zgłębiają dawne dzieje, ale starają się też zachęcić dzieci i młodzież do badania historii. Z okazji Dnia Dziecka na "poszukiwanie skarbów" zaprosili uczniów z koła regionalnego z annopolskiej podstawówki, którego opiekunem jest Katarzyna Grzesik. W planach są kolejne takie akcje. Jednym z celów, jakie sobie postawili, jest ponadto utworzenie izby historycznej, która dostępna byłaby dla mieszkańców i turystów. Trafiałyby do niej zarówno efekty ich pracy, jak i przedmioty przekazywane im przez mieszkańców.
Wykorzystane zdjęcia pochodzą z archiwum Wojciecha Rudziejewskiego-Rudziewicza
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze