Pracowity tydzień mają za sobą piłkarze kraśnickiej Stali. W ciągu nieco ponad tygodnia rozegrali trzy mecze. Po żadnym nie schodzili z murawy w roli pokonanych, ale żadnego też nie udało im się wygrać. Także tego minionej niedzieli z Powiślakiem Końskowola.
Po remisach z Tomasovią Tomaszów Lubelski i Polesiem Kock (w obu padł wynik 1:1) kraśniczanie mieli spore apetyty na 3 punkty. Niestety, podobnie jak w meczu z Tomasovią, uciekły one tuż przed końcowym gwizdkiem.
Od początku spotkania przeważali podopieczni Daniela Szewca, ale nie potrafili tego udokumentować bramką. Oddawane strzały były albo niecelne, jak chociażby w przypadku uderzeń Kornela Gałkowskiego i Arkadiusza Maja, albo dobrze interweniował bramkarz z Końskowoli, jak w przypadku strzałów Rodevicza czy Króla.
Druga połowa meczu wyglądała bardzo podobnie. Stalowcy strzelali, ale albo niecelnie, albo w golkipera Powiślaka. Pokonać udało się go dopiero w 74. minucie z rzutu wolnego, a na listę strzelców wpisał się Rafał Król. Niestety kraśniczanie prowadzenia nie dowieźli do końca spotkania. W ostatniej jego minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania wykorzystując rzut karny.
Powiślak Końskowola - Stal Kraśnik 1:1
Stal Kraśnik: Piotr Piotrowski - Adam Orzeł, Damian Pietroń, Jakub Gajewski, Albert Pluder, Grzegorz Leziak (Bartłomiej Koneczny), Rafał Król, Kornel Gałkowski, Dawid Szczuka (Patryk Wciślak), Arkadiusz Maj (Emil Zieliński), Oleksij Rodevicz.
***
14 maja (o godz, 14:00) kraśniczanie przed własną publicznością zmierzą się z POMem Iskrą Piotrowice.
foto Jacek Nowoświatłowski/stalkrasnik.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze