Taką informację odnajdujemy w Nr 8 (584) ?Życia FŁT? z dnia 16-30 kwietnia 1980 roku. Dość obszerny artykuł przekazuje informację o dobiegających końca pracach budowlanych fabrycznego Ośrodka Wczasowego w Gutach na pojezierzu Mazurskim. Pięcioletnie zmagania budowlane relacjonuje tu m. in. Czesław Jabłoński, szef budowy tegoż ośrodka, czy Jan Konracki, pracujący od samego początku przy budowie ośrodka pracownik budowlany. Zapraszamy do lektury.
Po pięciu latach żmudnej pracy
Pierwsi wczasowicze pojada do Gut
Budowa nowego ośrodka wypoczynkowego w Gutach koło Giżycka nad malowniczym jeziorem Kisajno trwa już pięć lat. Jest to okres bardzo długi, o czym niejednokrotnie mówiono na zebraniach partyjnych i związkowych. Ale w większości pracownicy nasi nie zdają sobie sprawy z tego, że te pięć lat, to nieustanne zabiegi o materiały, sprzęt i ludzi do pracy. Nie jeden raz w starciu z problemami zastanawiano się, czy warto budować.
Trudności się piętrzyły, toteż ośrodek w Gutach traktowano jako zło konieczne. Wreszcie wysiłek budowniczych ośrodka zostanie uwieńczony sukcesem. Wreszcie w maju b.r. zakończone zostaną prace budowlane. Pozostanie tylko sprawa kompletnego wyposażenia wnętrz pawilonów i już można będzie organizować turnusy.
Pełnomocnikiem dyrektora naczelnego FŁT i szefem budowy ośrodka w Gutach jest długoletni pracownik naszej fabryki Czesław Jabłoński. Ośrodek ten budował jeszcze jako kierownik jednego z Oddziałów SOWI.
- Początki pamiętam jak dziś ? zwierza się Czesław Jabłoński. ? Wchodziłem na obcy teren, gdzie konkurencja jeśli chodzi o ludzi do pracy i materiały budowlane jest wyjątkowo silna. Moim marzeniem było szybko wybudować. Ale marzenie w starciu z rzeczywistością okazało się słabsze. Te pięć lat budowy to okres ciągłego jeżdżenia, załatwiania, a niejednokrotnie i wypraszania potrzebnych materiałów. Nie ukrywam, że amatorów na nasz teren i ośrodek mieliśmy wielu, stąd może takie ogromne trudności. Jednak uparłem się. Ośrodek w Gutach stał się moją ambicją i jak sądzę, dopiąłem swego. Już w maju kończymy prace budowlane.
Klimat na tamtejszym terenie nie należy do najłagodniejszych. Mroźne i obfite w śnieg zimy utrudniają realizowanie przyjętych terminów. Gdy w środkowej Polsce wiosna wita słońcem, na Suwalszczyźnie niejednokrotnie występują silne mrozy. A zamarznięte jeziora są naturalną ?lodówką?.
Będą w pierwszych dniach kwietnia na terenie ośrodka wypoczynkowego w Gutach, zastałem przy pracy najdłużej pracującego tam mieszkańca pobliskiej wioski, Jana Konrackiego.
- Nie widział pan początków, gdy trzeba było siekierą wyrąbywać wykopy pod fundamenty ? powiedział Jan Konracki. ? Teraz budowa już się kończy, pozostała tylko kosmetyka, a więc prace wykończeniowe, które są najbardziej czasochłonne. Kierownicy Janusz Czernel i Czesław Jabłoński są wymagający, ale my też chcemy szybko skończyć budowę. To będzie, a właściwie już jest naprawdę piękny obiekt. Nad tym jeziorem nie ma drugiego ośrodka, który by równał się z naszym. Jesteśmy z niego dumni. Wielu z nas chciałoby w nim zostać jako konserwatorzy. Chcielibyśmy także zobaczyć fabrykę, dla której budujemy i poznać jej ludzi, którzy do nas przyjadą na wypoczynek. Jak pan będzie w Kraśniku to proszę powiedzieć pracownikom fabryki, że my staramy się dobrze budować i szybko skończyć. Niech przyjeżdżają w nasze piękne strony.
Czyniąc zadość prośbie Jana Konrackiego, jestem zgodny z jego opinią o ośrodku. Pawilony mieszkalne i budynek główny wkomponowane zostały w zbocze łagodnie opadające w stronę jeziora. Ich kształt jest trudny do określenia. Zostały bowiem zaprojektowane w sposób nieszablonowy, ale zgrany z tamtejszym terenem. Są cztery pawilony mieszkalne wolno stojące, po 10 pokoi w każdym. Na wyposażeniu każdego z pokoi są wersalki, krzesełka, taborety, stoliki, szafy wnękowe i radia. Warto dodać, że nie ma tam wspólnych łazienek. Wejście do każdego pokoju jest oddzielne.
Wszystkie cztery pawilony są już wykończone. Trwają natomiast prace przy budynku głównym, w którym znajdzie się jadalnia, kuchnia, świetlica telewizyjna i do gier, pokoje dla personelu, kotłownia, skład opału i kajaków, warsztat naprawczy sprzętu pływającego, magazyny i przepompownia. Budynek ten posiada także duży taras, z którego można panoramę pobliskiego jeziora. Nie jest on jednak skończony. Brak stolarzy hamuje dalsze prace. Co prawda przyjeżdżały z fabryki grupy pracowników do pomocy przy budowie, którzy wydatnie przyczynili się do skończenie niektórych robót, lecz brakowało wśród nich znających się na stolarce lub murarce. Tych było najmniej. Byli też i tacy, którzy wyjazd chcieli potraktować jako ?odskocznię? od fabryki i domu.
Niemniej grupa, która ostatnio przyjechała na budowę, to przeważnie stolarze, bądź znający ten fach. Jest więc nadzieja, że przewidywany termin zakończenia prac zostanie dotrzymany. Takiego zdania jest także kierownik budowy Janusz Czernel, który mieszka na terenie ośrodka z małżonką i dwuletnią córeczką ? pupilkiem tutejszych pracowników.
Jako budowlaniec, inaczej patrzy on na terminy. Poznał już tamtejszy klimat i wie, że pogoda może spłatać figla i utrudnić zakończenie niektórych prac. Tak było w marcu, gdy niespodziewanie zamiast oczekiwanej wiosny nadeszły mrozy do minus 24 stopni C. Jednak pomimo tego pracowano. Obawia się on także o terminy dostaw materiałów niezbędnych do wykończenia. Teraz czekają na stopnienie lodów na jeziorze, by kontynuować prace przy pomostach. Jedne z takich, gdzie będzie kąpielisko, jest już wykonany. Natomiast na wykonanie drugiego przy hangarze z łodziami, potrzebny jest sprzęt pływający.
Pomost przy plaży wykonany został w ten sposób, że utworzone zostały w ten sposób, że utworzone zostały dwa kąpieliska, z których będą mogły także korzystać dzieci. Poziom wody będzie tam mały, a w najgłębszym miejscu nie przekroczy jednego metra. Pomyślano również o dorosłych, dla których kąpielisko będzie głębsze. Ośrodek będzie dysponował sprzętem pływającym. Co prawda jest tam kilka łodzi, silników i kajaków (bez wioseł), ale to jednak zbyt mało i należy już teraz czynić starania o ich zwiększenie. Ponadto budowane tam są boiska do piłki siatkowej, kort tenisowy i parking. Szkoda tylko, że stojący na terenie ośrodka drewniany hangar, w którym znajdują się łodzie 11 KŻDH, decyzją Wojewódzkiego Biura Planowania Przestrzennego w Suwałkach musi być rozebrany, zaś o budowie trwalszego właściciele tych łodzi nie pomyśleli.
Nie można jednak o ośrodku wypoczynkowym w Gutach pisać w superlatywach. Jego mankamentem jest to, że wykorzystany będzie jedynie w okresie letnim. Znając tamtejszy klimat, lato na Suwalszczyźnie jest krótkie. Brak ogrzewania w pawilonach mieszkaniowych na pewno nie zachęci do wypoczynku tam jesienią i zimą. Mazurskie lasy SA bogate w grzyby, a samo Pojezierze ma niepowtarzalny urok we wrześniu i październiku.
Jeśli chodzi o zimę, to ukształtowanie terenu stwarza możliwości jazdy na nartach. Teren jest pagórkowaty, silnie pofałdowany. Warstwa lodu na jeziorze jest tak gruba, że bez obawy można jeździć na łyżwach lub żaglować na bojerach. Sądzę, że jest jeszcze czas pomyśleć o możliwościach wykorzystania ośrodka co najmniej dziesięć miesięcy w roku.
Na zakończenie ciekawostka dla tych, którzy już w bieżącym roku będą kąpać się w jeziorze Kisajno. O walorach terenów, na których znajduje się nasz ośrodek świadczy choćby i to, że do kręcenia filmu o rodzinie Małolepszych wybrano m. in. pobliską wioskę Kamionkę i Giżycko. Również akcja filmów ?Milioner? i ?Zerwane cumy? rozgrywa się niedalekiej odległości od naszego ośrodka, o czym świadczy ujecie w kadrze perspektywy jego zabudowy. J. Marcinkowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze