Brakowało zimnej krwi i precyzji przy akcjach podbramkowych. Na dodatek w bardzo dobrej dyspozycji był dzisiaj bramkarz przyjezdnych, który instynktownie bronił strzały nawet z kilku metrów. Sporo uwag można było mieć też do pracy sędziego. Po jego decyzjach kraśniczanie mecz kończyli w dziewiątkę. Mimo to piłkarzom Stali Kraśnik udało się odczarować własne boisko (wcześniej 3 punkty zainkasowali tu na początku września) i mecz wygrać.
Kraśniczanie w spotkaniu z Orlętami Łuków powinni prowadzić już od 8 minuty. Wtedy po raz pierwszy piłkę, która po strzale jednego ze stalowców odbiła się od słupka, do bramki Orląt wbił Adrian Chamera. Sędzia uznał jednak, że gol padł ze spalonego. Chwilę później na bramkę gości strzelał Damian Pietroń, ale niestety zbyt lekko. W pierwszej połowie kraśniczanie mieli jeszcze co najmniej kilka bramkowych okazji (uderzali m.in. Maks Bolkit, Dawid Szczuka, Adrian Chamera, Daniel Szewc), ale strzelali zbyt lekko, brakowało im precyzji, albo ich intencje dobrze wyczuwał golkiper z Łukowa.
Wynik spotkania otworzony został dopiero na początku drugiej połowy. W polu karnym gości faulowany był Adam Orzeł i arbiter wskazał na "wapno". Rzut karny na gola zamienił Adrian Chamera.
Chwilę później stalowcy przeprowadzili ładną drużynową akcję, zapoczątkowana przez Dawida Cichonia, ale zakończyła się ona niecelnym strzałem jednego z naszych zawodników. W 50. minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem Orląt znalazł się Szewc, ale rywal wyszedł do niego i zdołał wybić piłkę. Kilka minut później, w podobnej sytuacji, Szewca do błędu zmusił napierający na niego obrońca.
Od 56. minuty kraśniczanie zmuszeni byli grać w osłabieniu. Drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Adrian Chamera. Mimo to, to gospodarze lepiej prezentowali się na murawie. Niestety nie ustrzegli się błędu przy jednej z akcji ofensywnych gości. Krzysztof Mazur podczas interwencji we własnym polu karnym sfaulował zawodnika Orląt i sędzia podyktował rzut karny. Goście wykorzystując go doprowadzili do wyrównania.
Ostatni kwadrans spotkania kraśniczanie musieli grać w 9. Drugą żółtą kartkę otrzymał kapitan Damian Pietroń i musiał opuścić plac gry. Mimo to podopieczni Piotra Piechniaka zmobilizowali się i strzelili drugą tego dnia bramkę, po dośrodkowaniu autorstwa Szewca zdobył ją Szczuka, która dała im wygraną.
Stal: Mazur- Cichoń, Matysiak, Orzeł, Chomczyk, Konrad Chamera, Adrian Chamera, Pietroń, Szewc, Bolkit, Szczuka; ponadto zagrali: Wojtaszek, Hudzik, Zieliński
Zdjęcia z pierwszej połowy meczu Stal - Orlęta można obejrzeć klikając tutaj.
W kolejnym meczu, 8 listopada Stal Kraśnik podejmować będzie Victorię Żmudź. Początek o godz. 13:00.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze