Polska jest największym na świecie producentem koncentratu jabłkowego, a także jabłek deserowych. Cydr, czyli napój alkoholowy produkowany z jabłek, choć tradycje jego produkcji w naszym kraju są dość długie, dopiero zyskuje coraz większa popularność. Dzieje się to między innymi za sprawą Lubelskiego Stowarzyszenia Miłośników Cydru, które powstało między innymi za sprawą sadowników z naszego terenu. Jego członkowie uważają, że naturalny cydr sadowniczy może stać się naszą narodową specjalnością.
- Wcale nie jest tak, że Francuzi czy Anglicy mają monopol na cydr. W Polsce robiliśmy go mniej więcej w tym samym czasie, a może nawet nieco wcześniej. Niestety, po 1945 roku przyszły "jedynie słuszne" czasy i państwo zmonopolizowało wszystko, co dotyczyło produkcji alkoholu. Tymczasem w innych demoludach, w Czechach czy na Węgrzech, można było sobie przywieźć do gorzelni własne owoce i zrobić własną tzw. damacę. Tam nie było problemów z produkcją wina, tak samo jak rakii na Bałkanach. U nas doprowadzono do tego, że na jakiś czas umarły tradycje domowej produkcji wyrobów alkoholowych, czy to nisko, czy wysoko procentowych. Teraz zaczyna to się odradzać - mówi Tomasz Solis, sadownik z Mikołajówki (gm. Urzędów), wiceprezes Lubelskiego Stowarzyszenia Miłośników Cydru.
By proces ten przyspieszyć, stowarzyszenie podjęło działania zmierzające do uproszczenia procedury prawnej w kwestii robienia tzw. cydru sadowniczego. Chodzi o to, żeby ten, kto posiada własny surowiec, mógł robić cydr na takich samych zasadach, jak obecnie można w Polsce robić wina gronowe posiadając własną winnicę. Przygotowane zostały już propozycje zmian przepisów ustawowych w tej mierze.

Członkowie stowarzyszenia zajęli się nie tylko zmianą zbyt rygorystycznego prawa, ale zachęcają sadowników do tworzenia własnych cydrowni. W tym celu organizowane są specjalne szkolenia dla zainteresowanych, podczas których można uzyskać bardzo konkretne i szczegółowe informacje związane z technologią produkcji, podpowiedzi dotyczące urządzeń, jakie warto wykorzystywać, a także aktualnej sytuacji, jeżeli chodzi o przepisy. Swoją bogatą wiedzą i doświadczeniem dzieli się podczas nich między innymi Artur Dubaj, główny technolog w zakładach firmy Ambra, właściciela marki Cydr Lubelski. Szkolenia odbywają się w gospodarstwie agroturystycznym państwa Solisów, więc ich uczestnicy na własne oczy mogą także zobaczyć cydrownię stworzona przez sadowników, w której można wyprodukować około 8 tys. litów cydru rocznie.
- Ja jestem sadownikiem w czwartym pokoleniu. Żyjemy przede wszystkim z sadownictwa. W pewnym momencie zaczęliśmy produkować soki, później przyszło nam do głowy, żeby robić także przetwory z owoców na bazie własnych surowców. W pewnym momencie, gdy zepsuł nam się sok, sfermentował, zaczęła się zabawa z cydrem - mówi pan Tomasz, ale jednocześnie zwraca uwagę, że nie on pierwszy w rodzinie Solisów robił cydr. Już jego dziadek, który skończył szkołę rolniczą w Brwinowie, zwaną potoczni szkołą rządców, miał w swoich zapiskach przepis na jabłecznik, czyli nic innego niż cydr.
Zainteresowanie produkcją cydru na domową i nieco większą skalę rośnie. Na szkolenia w tym temacie do Mikołajówki przyjeżdżają ludzie nie tylko z terenu Lubelszczyzny, ale i z bardziej odległych zakątków Polski.
- My generalnie przyjęliśmy ideę, że dzielimy się całą wiedzą, jaką posiadamy. Niczego nie ukrywamy w obawie przed konkurencją. Wręcz przeciwnie. Marzy mi się, by w promieniu 100 km od mojego gospodarstwa było 100 cydrowni. Wtedy byłaby większa szansa, że ktoś przyjedzie spróbować cydru do mnie, pójdzie też do sąsiada i od któregoś z nas kupi. W ten sposób byłaby szansa na rozwój enoturystyki na naszym terenie, większej promocji produktów regionalnych. Trzeba bowiem pamiętać, że nawet mając te same odmiany jabłek, robiąc w tym samym czasie cydr w naturalny sposób, mnie może wyjść inny niż sąsiadowi, który mieszka kilkaset metrów dalej. Im więcej będzie cydrowni, im większa różnorodność będzie na rynku, tym lepiej - przekonuje sadownik z Mikołajówki.
Wszystkich zainteresowanych produkcją cydru, szkoleniami w tym zakresie, po szczegółowe informacje odsyłamy na stronę internetową stowarzyszenia www.zacydrowani.pl.
Zgodnie z przepisami ustawowymi cydr to przefermentowany sok jabłkowy, który zawiera od 1,2 do 8,5 % alkoholu i powstaje w wyniku fermentacji nastawu. Nastaw na cydr to mieszanina albo jabłek, albo moszczu, czyli wytłoczonego soku jabłkowego, ale również zagęszczonego soku jabłkowego. Według polskich przepisów można go dosładzać fruktozą, glukozą, miodem lub sacharozą. Można do niego dodawać także soki owocowe, ale są one w pewien sposób limitowane co do ilości i rodzaju.
Naturalny cydr sadowniczy produkuje się bez sztucznych dodatków, ze świeżego soku jabłkowego, nie z koncentratów. Dzięki temu uzyskuje on niepowtarzalny, regionalny smak, zależny od gatunku jabłek i procesu fermentacji.

Artykuł ten ukazał się w Głosie Kraśnickim nr 7/2016 z kwietnia tego roku
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze