Szybkie ocieplenie i związane z tym roztopy, a do tego wiatr i deszcz spowodowały, że w ostatnich dniach część dróg zamieniło się w rwące potoki lub utworzyły się na nich rozległe rozlewiska. Są takie miejsca w naszym powiecie, gdzie problem ten pojawia się co roku. Jednym z nich jest odcinek drogi powiatowej Kraśnik - Dzierzkowice w miejscowości Suchynia (gmina Kraśnik). Mieszkańcy skarżą się, że nie ma chętnego żeby zajął się tą sprawą.
W tym roku rozlewisko zrobiło się w tym miejscu we wtorek (21 lutego). Wody było tyle, że przelewała się przez drogę. Wielu jadących tędy kierowców, nie spodziewając się utrudnień, wjeżdżało w nią z impetem. Na szczęście nie doszło do wypadku. Problem, po silnych nocnych opadach, powtórzył się dzisiaj z jeszcze większym nasileniem.
- To nie jest nowy problem. On się w tym miejscu regularnie powtarza. Woda spływająca z pól nie ma ujścia i w końcu przelewa się przez drogę. Zgłaszaliśmy tę sprawę wielokrotnie do gminy i do Zarządu Dróg Powiatowych, ale nie ma reakcji. Jedni twierdzą, że to droga powiatowa, więc problemem powinien się zająć powiat, a drudzy, że woda spływa z pół położonych na terenie gminy, więc to jej sprawa. Ktoś weźmie się za to dopiero jak stanie się jakaś tragedia, jak rozpędzony samochód wjedzie w tę wodę i dojdzie do wypadku - powiedział nam jeden z mieszkańców.

Władze gminy przyznają, że sprawa jest im znana i przekonują, że były już próby rozwiązania tego problemu.
- Najważniejsze na chwilę obecną jest to, że nie ma tam zagrożenia zalania zabudowań należących do mieszkańców, woda przelewa się przez drogę, ale nie ulega wątpliwości, że problem trzeba rozwiązać. Woda zbiera się akurat w tym miejscu, bo na sąsiednich działkach teren został podniesiony - wyjaśnia Mirosław Chapski, wójt gm. Kraśnik. - Sami nie możemy nic w tej sprawie zrobić, bo zarządcą drogi jest powiat. Jedynym rozwiązaniem jest przepuszczenie tej wody na drugą stronę, tak, by mogła ona spłynąć w kierunku zalewu. Tematem tym zajmował się jeszcze dyrektor Ofczarski (były szef ZDP dod. red), my mieliśmy wtedy nawet zabezpieczone w naszym budżecie jakieś pieniądze na ten cel, ale nie udało się uzyskać zgody właściciela działki po drugiej stronie ulicy na takie rozwiązanie. Teraz dyrektor Cielepała (obecny szef ZDP) zapowiedział, że na wiosnę do sprawy wróci - mówi wójt Chapski.
Mieszkańcy przekonują, że rozwiązanie tego problemu to jedynie kwestia porozumienia się między urzędnikami. Działka przez która wodę można byłoby odprowadzić została bowiem wykupiona przez Urząd Miasta Kraśnik na drogę dojazdową do zalewu dla wędkarzy.
- Ta woda napływa przede wszystkim z pół. My jako zarządca drogi zgodnie z przepisami nie odpowiadamy za gospodarkę wodną całej okolicy. To leży w gestii gminy. Umówiliśmy się jednak z wójtem, że będziemy zastanawiać się co z tym zrobić. Ja byłbym jak najbardziej za zbudowaniem przepustu pod drogą, tylko co z tą wodą zrobić dalej? Zalać drogę należąca do miasta? Nawet jeśli miasto zgodziłoby się na wykopanie tam jakiegoś rowu, to dalej jest przecież ulica Nadrzeczna i kolejne prywatne działki. Problem wcale nie jest łatwy do rozwiązania - mówi Sławomir Cielepała, dyrektor zarządu Dróg Powiatowych.
Drogowcy obiecali, że na pewno oczyszczone i pogłębione zostaną w tym miejscu rowy, ale czy uda się znaleźć jakiś sposób na udaremnienie zalewania tego terenu? Na to pytanie na razie odpowiedzi nie ma.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze