Reklama

Marcel Kotwica: Na razie utrzymanie w I lidze z ŁKS, później klub ekstraklasy, a w końcu reprezentacja (wywiad)

Niespełna dwa tygodnie temu informowaliśmy o debiucie na pierwszoligowych boiskach kraśniczanina Marcela Kotwicy. Marcel w rundzie wiosennej I ligi występuje on w barwach Łódzkiego Klubu Sportowego. Dzisiaj zapraszamy do lektury naszej rozmowy z Marcelem. Dowiedzieć się z niej można między innymi tego jak zaczęła się jego przygoda z piłką nożną, dlaczego właśnie w Łodzi kontynuował szlifowanie swojego talentu, jak przebiegała do tej pory jego piłkarska kariera i w końcu jakie są jego sportowe marzenia. 


Kiedy zaczęła się Pana przygoda z piłką nożną?

Można powiedzieć, że od w chwili, kiedy stawiałem pierwsze kroki, a piłka była moją ulubioną zabawką. Zostało mi to chyba przekazane w genach, ponieważ mój tata również grywał i to on od najmłodszych lat podkładał mi piłkę do łóżka. Pierwsze treningi zaczynałem u śp. trenera Ryszarda Łysanowicza i pana Juliana Burakiewicza. Na zajęcia zaprowadził mnie oczywiście tata.

Jak wspomina Pan czas treningów w MUKS-ie Kraśnik?

W drugiej klasie podstawówki zapisałem się do MUKS-u Kraśnik. Moim trenerem był wtedy pan Dariusz Matysiak i były to również wspaniałe czasy, których nigdy nie zapomnę. Mieliśmy bardzo dobry zespół i ciężko nas było pokonać. Nie tylko na arenie województwa, ale i Polski. Chociaż tak naprawdę nic wielkiego w futbolu jeszcze nie osiągnąłem, to już mogę powiedzieć, że bardzo dużo zawdzięczam chłopakom z MUKS-u oraz trenerowi.

Reklama

Jeszcze w wieku juniora zapadła decyzja o przenosinach do Łodzi. Dlaczego akurat tam?

Po pewnym czasie zdecydowałem razem z rodzicami, że jak wiąże swoja przyszłość z piłką nożną, to trzeba podjąć jakieś kroki w tym kierunku i wyjechać poza Kraśnika. Nie było u nas wtedy zbyt dobrych warunków do treningu i perspektyw na grę na wyższym poziomie. Wspólnie praktycznie z całą rodziną doszliśmy do wniosku, że czas na zmianę. W internecie znaleźliśmy Szkołę Mistrzostwa Sportowego im. Kazimierza Górskiego w Łodzi. W wieku trzynastu lat razem z dziadkiem i tatą pojechaliśmy na testy piłkarskie do Łodzi, na które zostałem zaproszony. Byłem pod bardzo dużym wrażeniem, gdy zobaczyłem jak dobrą bazą sportową szkoła dysponuje. Od razu wiedziałem, że to jest miejsce dla mnie. Na testach zdobyłem najlepsze wyniki i pozostanie w szkółce zostało tylko formalnością.

Reklama

Początki w nowym otoczeniu łatwe pewnie nie były?

Rzeczywiście nie było łatwo w takim wieku przenieść się 350 km od domu i być z daleka od rodziny, kolegów. Pamiętam do dziś jak codziennie rozmawialiśmy z mamą przez telefon i to ona wraz z babcią i ciocią podtrzymywały mnie cały czas na duchu.

Z perspektywy czasu miasto Łódź to był dobry kierunek, żeby szlifować piłkarski talent?

Łódź to bardzo dobre miejsce, żeby kształtować swoje umiejętności sportowe. Dla mnie była tu nie tylko szkółka piłkarska, ale również szkoła życia. Nie żałuje, że trafiłem akurat do Łodzi.

Reklama

Ma Pan już za sobą występy w dwóch drugoligowych drużynach. Jak grało się w Turze Turek i Calisii Kalisz?

Występowałem w drużynie Calisii Kalisz, Tura Turek, a wcześniej trzecioligowego SMS Łódź. Gra na drugoligowych boiskach na pewno pozwoliła mi zdobyć dużo doświadczenia. Bardzo dużo dało mi wypożyczenie z SMS do Calisii Kalisz. Zmiana otoczenia była mi potrzebna i pozytywnie wpłynęła na moja formę sportową. Uważam, że to był strzał w dziesiątkę. Po skończeniu wypożyczenia w Kaliszu musiałem wrócić do Tura Turek. Była to drużyna składająca się z zawodników ze szkółki, a że obowiązuje mnie cały czas kontrakt ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego - powrót był nieunikniony. Mieliśmy najmłodszy zespół w II lidze, ale po pierwszej rundzie traciliśmy tylko 7 punktów do lidera. Naszym atutem na pewno było zgranie.  

Reklama

Przeczytaj też:

90 minut kraśniczanina Marcela Kotwicy w meczu I ligi piłki nożnej

Paweł Zięba (GKS Bełchatów) - nasza nadzieja na kraśniczanina w T-Mobile Ekstraklasie


Skąd decyzja, by na wiosnę przenieść się do ŁKS-u?

W przerwie zimowej od rozgrywek pojawiła się wiadomość, że część zawodników z Tura przejdzie do ŁKS-u. I tak się stało. Trzynastu zawodników, a wśród nich ja, zostało do końca sezonu wypożyczonych na rundę wiosenną do pierwszoligowca. Co będzie dalej czas pokaże.

Dopiero w zasadzie zbiera Pan pierwszoligowe doświadczenie, ale czy różnica między I a II ligą jest bardzo duża?

Reklama

Ciężko mi powiedzieć, czy różnica jest duża bo występowałem tylko w jednym meczu (rozmawialiśmy po pierwszej wiosennej kolejce I ligi ? przyp. red.), ale biorąc pod uwagę pierwszy mecz z Katowicami, uważam, że jest większy nacisk na ustawienie taktyczne i trzeba być skoncentrowanym na każdym kroku. Na pewno spora różnica jest od strony medialnej oraz kibicowskiej. Pierwszoligowe szlagiery cieszą się już większą popularnością wśród kibiców i mediów.

Walczycie o utrzymanie w I lidze. Są na to szanse?

Reklama

Tak jak tabela pokazuje ŁKS nie jest w dobrej sytuacji, ale szansa na utrzymanie jest i to uważam, że duża. Ciężko przepracowaliśmy obóz przygotowawczy i każdy mecz traktujemy jak grę o mistrzostwo świata.

Jakie są Pana piłkarskie marzenia i plany?

Największym jest to, by zagrać kiedyś z orzełkiem na piersi w Reprezentacji Polski, ale póki co mam cel, żeby utrzymać się ŁKS-em w pierwszej lidze, a po tym sezonie trafić do zespołu z ekstraklasy. Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby tak się stało.

Jak miałby Pan ocenić sam siebie, to jaki jest Pana największy piłkarski atut, a nad czym jeszcze trzeba popracować?

Reklama

Trudno mi siebie ocenić. Od tego jest trener, ale jeśli już mam coś o sobie powiedzieć, to największym moim atutem jest to, że dopóki piłka w grze nigdy się nie poddaje i walczę do końca. Co do tego co chciałbym poprawić w swoich umiejętnościach, to jest tak tego dużo, że nie starczyło by mi czasu, żeby o wszystkim powiedzieć.

Często odwiedza Pan rodzinne miasto? Zdarza się podczas tych wizyt zagrać tu jeszcze w piłkę z kolegami?

Do Kraśnika przyjeżdżam praktycznie dwa razy w roku - tylko na święta Bożego Narodzenia i po zakończeniu rozgrywek. Spotkanie z chłopakami z Kraśnika i zagranie z nimi w piłkę jest dla mnie ogromna przyjemnością, dlatego jak jestem, to zawsze znajduję czas na jakąś gierkę na orliku lub na hali.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Krasnik24.pl




Reklama