Spora część z nas okres jesienno-zimowy traktuje "po niedźwiedziemu". Jesteśmy mniej aktywni, zamiast ruszać się, uprawiać sport, wolimy siedzieć na kanapie z pilotem telewizora w ręku. Przebieżki organizujemy najwyżej do lodówki. Na dodatek łasuchowaniu sprzyjają rozpoczynające się właśnie święta. Co robić, by na wiosnę nie "obudzić się" z kilkoma zbędnymi kilogramami i na gwałt szukać jakiejś diety cud i najbliższej siłowni? Podpytaliśmy o to pochodzącego z Urzędowa, trenera personalnego i zawodnika w fitnessie plażowym, Mateusza Zacharskiego.
- Niestety, prawda jest nieubłagana. Od siedzenia na kanapie przed telewizorem z miseczką chipsów albo jakimiś słodyczami się nie chudnie. Wręcz przeciwnie, choć oczywiście zdarzają się takie osoby, które mogą jeść pączki i mimo to nadal będą mieć ciało jak Apollo. Duża część z nas, jeśli tylko pozwoli sobie na zbyt dużo luzu jeżeli chodzi o aktywność fizyczną i żywienie, prędzej czy później stając przed lustrem lub na wadze zobaczy tego negatywne efekty - przestrzega Mateusz Zacharski.
Nie ma więc innej rady. Z kanapy trzeba się podnieść i zacząć się ruszać.
- Nie musi to być od razu siłownia. Dobrym początkiem dla osoby, która do tej pory nie uprawiała żadnego sportu, ruszała się bardzo rzadko, będzie po prostu spacer. Dzięki temu, że wyjdziemy z domu i kilkadziesiąt minut czy godzinkę spędzimy na świeżym powietrzy, będziemy lepiej dotlenieni. Nasze serce będzie lepiej dokrwione, a przy okazji nie odłoży nam się tak dużo sadełka, a może go nawet trochę spalimy - wyjaśnia trener personalny.
Ważne oczywiście, by ta nasza aktywność fizyczna była regularna. Na takie spacery powinniśmy wychodzić przynajmniej 3 razy w tygodniu. Jeśli nasz organizm przyzwyczai się już do tego wysiłku, to trasę można nieco wydłużać lub zwiększyć tempo marszu. Z czasem przejść natomiast do truchtu czy biegu. Nie warto jednak przesadzać z długością treningów. Optymalny czas pojedynczych zajęć to od 60 do 90 minut.
Zobacz też:
Mateusz Zacharski, trener personalny: Trzeba wiedzieć, kiedy być katem, a kiedy przyjacielem
Niestety, w walce o dobrą kondycję fizyczną, wysportowane ciało, nie ma drogi na skróty. Cud specyfików, często reklamowanych jako pozwalające na szybkie zrzucenie zbędnych kilogramów, nie ma.
- Jeśli jestem pytany o jakieś suplementy reklamowane jako sposób na schudnięcie, to odradzam ich stosowanie. Jeżeli przychodzi ktoś do mnie po pomoc, ktoś kto do tej pory nie robił ze sobą zupełnie nic, to na początek zaczynamy się ruszać i jednocześnie wprowadzamy zmiany w systemie żywieniowym. Nie mogą to być jednak drastyczne zmiany. Złe nawyki żywieniowe trzeba eliminować powoli - podkreśla Mateusz. - Jeżeli komuś kto trzy-cztery razy w tygodniu wychodził do baru na pizzę i jakieś piwko czy sok od razu absolutnie tego zabronimy, to będzie to dla niego zbyt duży szok i zbyt długo w takim rygorze nie wytrwa. Na początek więc ważnym krokiem będzie ograniczenie takich wyjść z czterech do dwóch w tygodniu, później jednego na tydzień, jednego na dwa tygodnie itd. - doradza nasz rozmówca.
Wszystko wydaje się jasne, ale jak wytrwać w postanowieniu, by zacząć się ruszać, nie jeść lub przynajmniej ograniczyć ilość zjadanych słodyczy, w codziennej diecie postawić na mniej kaloryczne potrawy, gdy za chwilę Święta Bożego Narodzenia? Zgodnie z polską tradycją spędzamy je przecież przeważnie przy suto zastawionych stołach, gdzie raczej trudno szukać dietetycznych potraw. Chwilę później jest Sylwester i okres karnawału, a podczas zabawy też raczej zapomina się o zdrowym odżywianiu i zdrowym trybie życia.
- Trzeba do tego wszystkiego podejść zdroworozsądkowo. Święta są między innymi po to, żeby popróbować różnych smakołyków. I tego zabraniać sobie nie ma sensu, ale jeść je z umiarem. Jeżeli skusimy się na przykład na makowiec, to go zjedzmy, ale dla smaku, jeden mały kawałek, a nie wszystko co jest na paterze. Do barszczyku wrzućmy 2, a nie 4 uszka. Do tego warto włączyć sobie rekreację ruchową. Zamiast po rodzinnym, świątecznym spotkaniu siadać przed telewizorem zabierzmy wszystkich domowników i idźmy na wspólny spacer - zachęca Mateusz Zacharski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze